Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
81 postów 11 komentarzy

Idę do PE, by go zlikwidować !

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Startuję do PE, by doprowadzić do jego likwidacji ze względu na pasożytniczy charakter Parlamentu Europejskiego.

Głębokie koryto Parlamentu Europejskiego

Jeden z byłych eurodeputowanych Marek Migalski w swojej książce "Parlament Antyeuropejski" opisał metody wyciągania potężnych pieniędzy z naszej, podatników kieszeni przez europosłów. Zdaniem Migalskiego w Brukseli funkcjonuje cały system 'legalnej korupcji'. Książka wydana została w 2014 roku, a więc prezentowane przez Migalskiego dane dotyczą okresu 2009 - 2014. W międzyczasie trochę się w PE zmieniło, ale pasożytnicza istota tej - w rzeczy samej – zupełnie niepotrzebnej instytucji pozostaje ta sama.

12 tys. euro czystego przychodu

Każdy członek Europarlamentu otrzymywał wówczas pensję miesięczną w wysokości ponad 7,5 tys. euro. Oprócz tego za każdy dzień pobytu w Brukseli czy Strasburgu dostawał ponad 300 euro diety. Dzięki temu można było miesięcznie dostać właściwie drugą pensję. W sumie więc do kieszeni posła wpływało miesięcznie ok. 12 tys. euro, czyli ok. 50 tysięcy złotych. Jak uzyskiwało się w/w dietę? Wystarczyło o dowolnej porze między godz. 7.00 a 22.00 wpaść na 10 sekund i złożyć stosowny podpis.

1,5 mln zł "zarabiają" na dojazdach

Każdy poseł mógł co tydzień przyjechać do pracy swoim samochodem. Dostawał za to zwrot w wysokości 49 eurocentów (2,1 zł) za każdy kilometr. Po odliczeniu kosztów paliwa na rękę za jeden taki kurs dostawał kilka tysięcy złotych. Jeśli więc ktoś zdecydował na początku kadencji, że będzie regularnie co tydzień dojeżdżał do pracy, na przykład z Warszawy, to zarobił w ciągu pięciu lat ok. 700-800 tys. zł. Sprytniejsi potrafili „wyciągnąć” nawet 1,5 mln zł!

Śpią w biurach, by zaoszczędzić

Diety powinny być wydawane na jedzenie i lokum do spania. By zaoszczędzić na wynajmie mieszkań, europosłowie wynajmowali jedno w kilka osób, a byli i tacy, których przyłapano na spaniu w biurach PE. "Biura w Brukseli składają się z dwóch pokojów - jeden jest przeznaczony dla asystentów i stażystów, a drugi dla MEP-a (czyli europosła). Ten drugi jest wyposażony w cały niezbędny sprzęt biurowy, ale także w łazienkę z prysznicem i kozetkę, na której spokojnie można się wyspać. To właściwie małe mieszkanie, więc rozumiem, że niektórych mogło kusić, by się tam od czasu do czasu przespać" - pisze Migalski. Temu procederowi miały przeciwdziałać kontrole ochrony PE, które po 23.00 zaczynały obchodzić gabinety. Strażnicy pukali i sprawdzali, co dzieje się w pokojach, w których widać włączone światło. "Ale i na to nasi sprytni europosłowie znaleźli sposób - do drzwi wkładali po prostu klucze. Strażnik mógł się więc dobijać, ile tylko chciał. A zapewne w końcu odpuszczał, bo w sumie co mu zależy. A eurodeputowany? Może nad ranem był trochę pomięty i połamany spaniem przy biurku i słuchaniem strażniczego walenia do drzwi, ale jednak z diety nie wydał na nocleg ani złotówki, prawda?" - ironizuje b. europoseł Migalski.

Zarabiają też w weekendy w kraju

Oprócz pięciu diet dziennych w ciągu tygodnia eurodeputowanemu należały się również dwie diety podróżne: za poniedziałkowe dotarcie do PE i za piątkowe dotarcie do kraju w wysokości ok. 150 euro. W sumie więc w ciągu tygodnia z samych tylko diet można było uzyskać ponad 1,8 tys. euro. Jeśli dodamy do tego pieniądze, które można było otrzymać za dojazd autem, to za podróż główną (czyli w poniedziałek do Brukseli i w piątek do kraju) oraz za "brejka" w środku tygodnia doliczyć sobie można było ... 2 tys. euro! Podsumowując - oprócz normalnej pensji w wysokości ok. 6 tys. euro miesięcznie netto (po odliczeniu belgijskiego podatku) każdy poseł mógł (jeśli robiłby "brejki" samochodowe i kasował każdą dietę) zarobić miesięcznie dodatkowo... 8 tys. euro! To dawało razem 14 tys. euro miesięcznie! I to praktycznie bez siedzenia w Brukseli - bo wciąż albo w drodze, albo w domu. Eurodeputowany mógł też – w czasach Migalskiego - zarabiać w weekendy w kraju, należał mu się bowiem ekwiwalent za wojaże po Polsce. Owszem, można odbyć 24 darmowe podróże samolotem oraz tyle samo pociągiem - i z tego nie ma nic prócz przyjemności podróżowania za darmo. Ale posłom przysługiwała również możliwość jeżdżenia po kraju autem. Za każdy przejechany po ojczyźnie kilometr dostawało się 49 eurocentów. Limit na tego typu podróże wynosił 24 tys. km rocznie.

Mogą przebywać w Warszawie i tu zaliczać diety

Regulamin PE pozwalał na otrzymanie dziennej diety także poza budynkiem Parlamentu, ale musiało to być związane z pełnieniem mandatu i udziałem w pracach parlamentu krajowego. "W polskich warunkach ów 'udział' ogranicza się do uczestniczenia w posiedzeniach sejmowych i senackich komisji ds. Unii Europejskiej. Można więc, zamiast siedzieć w Brukseli, spokojnie przebywać w Warszawie i tam zaliczać diety" - pisze Migalski. Dotyczyło to jednak tylko tych eurodeputowanych, którzy mieszkali poza Warszawą. Warszawiacy też mogli uczestniczyć w posiedzeniach, ale diet nie dostawali. "Z tego też powodu kilku z nich wyprowadziło się ze stolicy. Choć powinienem uściślić - niezupełnie wyprowadziło, po prostu zameldowali się gdzie indziej. Na marginesie - kiedy jeszcze można było dostawać kilometrówkę za dojazdy do Brukseli nieograniczoną do tysiąca kilometrów, ale liczoną od miejsca zamieszkania, jeden z polskich MEP-ów, mimo że mieszka w Warszawie, zameldował się aż pod wschodnią granicą. Dzięki temu mógł naliczać kilometry prawie od Białorusi" – zdradza b. europoseł Migalski. "Diety sejmowe' są o tyle przyjemne, że rzeczywiście można 'wyskoczyć' na zaledwie kilka godzin do sejmu, a większość czasy spędzać wśród bliskich i znajomych. Po posiedzeniu mogą przecież przejść się sejmowymi korytarzami i udzielić kilku wywiadów (z zadowoloną miną, bo zarobili właśnie tyle, ile część dziennikarzy zarabia w tydzień czy dwa)" – czytamy w książce „Parlament Antyeuropejski”.

Europosłowie są dojnymi krowami, ssanymi przez aparaty partyjne

Największą kasą do całkowitej dyspozycji europosłów, choć bezpośrednio do nich nienależącą, było ponad 20 tys. euro na asystentów i ponad 4,5 tys. euro na biura (kwoty miesięczne). Każda partia "zabierała" jednak swojemu europosłowi dużą część ludzi i pieniędzy, zauważa w swojej książce Migalski.. "Właśnie z tego powodu niektórzy polscy eurodeputowani nie są w stanie powiedzieć, ilu mają asystentów lub biur poselskich. Bo większości 'swoich' pracowników nie widzieli na oczy, a o istnieniu 'swoich' biur poselskich dowiadują się z mediów. Mechanizm jest banalnie prosty - MEP podpisuje fikcyjne umowy o pracę z jakimiś ludźmi, którzy tylko formalnie są jego asystentami, a w rzeczywistości pracują na rzecz partii-matki lub poszczególnych polityków lokalnych w regionie. Podobnie dzieje się z pieniędzmi na biura: jakiś lokalny poseł wywiesza na swoim biurze tabliczkę, że jest to także biuro europosła, i w ten sposób może za darmo, czyli za pieniądze od MEP-a, zajmować ten lokal. Eurodeputowani są więc dojnymi krowami ssanymi przez aparaty partyjne i w rzeczywistości mają po 2-3 asystentów. To dlatego ich działalność jest taka skromna - bo nie mają do dyspozycji (jak wynikałoby z oficjalnych dokumentów) 80 tys. zł na płace dla zatrudnionych przez siebie osób, ale na przykład zaledwie 20 tys." – ujawnia Migalski.

"Można zatrudnić kilku kolegów i razem przez pięć lat mile spędzać czas"

Ilu właściwie asystentów mógł mieć każdy eurodeputowany? "Odpowiedź nie jest łatwa, bo zależy to od samego europosła (i - jak już napisałem - jego partii). Podobno jeszcze kilka lat temu nic nie regulowało swobody eurodeputowanych i zdarzył się taki, który za całą sumę (wówczas ok. 15 tys. euro) zatrudnił jedną osobę, Przypadkiem była to jego... żona! Potem weszły przepisy, które uniemożliwiały czy raczej utrudniały angażowanie osób spowinowaconych lub krewnych" – pisze b. europoseł. Zaraz jednak dodaje: "Nikt nie kontroluje i nie sprawdza, kogo zatrudniamy i co ten ktoś robi. Nic nie stoi na przeszkodzie, by zatrudnić kilku kolegów i razem przez pięć lat mile spędzać czas, zarabiając naprawdę godne pieniądze. Jeśli już oddamy, co cesarskie cesarzowi (czyli szefowi partii), to z kwotą, która z 80 tys. miesięcznie na asystentów nam pozostanie, możemy poszaleć i nikt nam nic nie powie" - konkluduje Migalski.

Marek Ciesielczyk

O autorze:

Marek Ciesielczyk - doktor politologii Uniwersytetu w Monachium, profesor University of Illinois w Chicago, pracownik naukowy Forschungsinstitut fur sowjetische Gegewart w Bonn, Fellow w European University Institute we Florencji, autor kilku książek i kilkuset artykułów w języku niemieckim, angielskim i polskim, jako wieloletni radny tarnowski określany mianem „sumienia Tarnowa”, uhonorowany jednym z najwyższych polskich odznaczeń państwowych – Krzyżem Wolności i Solidarności – za walkę o wolną Polskę, kandyduje jako bezpartyjny do Parlamentu Europejskiego w województwie małopolskim i świętokrzyskim z listy KONFEDERACJA, miejsce nr 6. Dr Ciesielczyk zapowiada, iż – jeśli zostałby europosłem - jego pierwszą akcją w PE będzie wniosek o samolikwidację Parlamentu Europejskiego.

dr.ciesielczyk@gmail.com tel. 601 255 849

Idę do PE, by go zlikwidować !

 

KOMENTARZE

  • to nazywa się uniwersalne podejście do życia. :-))))))))
    Kamaaaan... to co, łapanie SB-owców w Chicago stało się nieopłacalne więc trzeba zmienić źródło dochodu i przekierowanie?
  • No tak, z szóstego miejsca z KoBraLiNy
    na pewno się do PE dostaniesz. Życzę zdrowia.
  • Nie wyobrażam sobie
    by znalazł się ktoś, kto by się lepiej nadawał do tego chlewu!
  • Najlepiej
    Likwidować PE przez 5 dłuuuugich lat. Mozolnie dojeżdżając do pracy, zgodnie z instrukcjami zawartymi w powyższym tekście.
  • Czyżby szanowny Autor nie wiedział, że
    parlament UE pochodzi z demokratycznych wyborów, ale nie posiada uprawnień do stanowienia prawa.

    Prawo UE stanowi Komisja Europejska, która nie pochodzi z demokratycznych wyborów (nawet takiej demokracji jaką znamy z autopsji w IIIŻydo-RP/Polin) – nie znane są rzeczywiste mechanizmy wyłaniania Komisji Europejskiej.

    Zatem proszę sobie darować ten kit.
  • @Rzeczpospolita 18:09:56
    Autor przynajmniej jest szczery, mówąc, że idzie do koryta, przepraszam, Parlamentu, dokładnie wiedząc, w jaki sposób wyciągnąć z tego koryta jak najwiecej. A wniosków może sobie składać przez całą kadencję ”skolko ugodno”, bo one i tak niczego nie zmienią.

    I jak tu się dziwić koalicji żydowskich przebierańców, że tak się rwą do PE „dla dobra ojczyzny”? Czyż nie twierdzą, że bogactwo narodu jest bogactwem jego członków?
  • Fellow w European University Institute we Florencji... :)))))))
    .
    ależ bzdety Pan wypisuje!... Parlament Jewropejski ma goowno do powiedzenia!

    https://ram.neon24.pl/post/148121,selmayrgate-i-samobojstwo-na-dworze-drunker-a

    siedzi Pan w takiej śmierdzącej wydmuszce, opłacanej przez komuchów jewropejskich!

    https://it.wikipedia.org/wiki/Istituto_universitario_europeo
    https://en.wikipedia.org/wiki/European_University_Institute

    te szkółki mają zabójcze nazwy, ale można sobie nimi ******..... :))))))
  • @ all
    To co mamy robić? To na kogo głosować?
    Ja jeszcze nie wiem kto jest najbardziej eurosceptyczny w moim okręgu, ale ta osoba będzie miała kilkanaście głosów ode mnie, mojej rodziny, kilku moich znajomych i ich rodzin, nawet gdyby miała na liście pozycję nr 10.
    Im więcej takich eurosceptyków jak Dobromił Sośnierz i jego zaangażowanie w obnażanie tej gigantycznej ustawki, tym szybciej społeczeństwo polskie przejrzy na oczy i będzie chciało się uwolnić od tej niewoli.
    Gdyby ten kandydat M. Ciesielczyk uczciwie przyznał, że nie idzie do PE dla pieniędzy i połowę swoich dochodów z wykonywania różnych funkcji dla tzw. EU będzie przekazywał np. na cele charytatywne albo naukowe, osobiście zagłosowałbym na niego.
    Muszę poszperać w adresach. Jacyś znajomi w tym okręgu się znajdą.
    Kto jak nie tacy kandydaci uzmysłowią Polakom, że brniemy ku kolejnej, totalnej narodowej tragedii?

    P.S. Dla mnie osobiście, to Dobromił Sośnierz jest politykiem roku.
    Mogę się z Nim nie zgadzać na różne tematy, ale z taką osobą dyskutować, to musi być olbrzymia przyjemność. Przynajmniej ja tak uważam.

    pOZDRAWIAM niePOPRAWNIE niePOLITYCZNIE

    Tuz z Talii
  • @RAM 00:03:44
    Dalem Ci +5 za "Goje na części zamienne dla Żydów" i chcialem przypomniec o aborcji jako ostatnio najlepszym zydowskim businessie, ale ... jestem u Ciebie zablokowany.
  • @Lotna 19:59:47
    Nie ma zadnej watpliwosci, ze Marek Ciesielczyk idzie do PE po pieniadze.
  • "Idę do PE, by go zlikwidować !"
    Idę do PE, bo zlikwidowałem w sobie człowieczeństwo - jest bliższe prawdy.
  • @demonkracja 09:28:56
    Naprawdę nie rozumiem waszego cynizmu. Jak inaczej chcecie walczyć o swoje w Europie? Obracając się plecami i strzelając Focha?

    Panie Marku na mój głos może Pan liczyć!
  • @Zdzich 07:24:42
    .
    odblokowałem, ale poszanuj to!
  • A kto nas będzie ratował przed polityką dobrej zmiany kadr sądownictwa, prokuratury, dziennikarzy metodami marksistowsko leninow
    leninowskiej polityki kadr i kompromisow z nadbudową judeopobermanowskim Episkopatem.
  • @RAM 21:10:12
    Ja też poproszę
    Pozdrawiam
  • @Lemański 19:26:53
    To nie cynizm, a raczej doświadczenie. Kiedyś mawiano "tylko świnie siedzą w kinie" teraz jest to adekwatne stwierdzenie co do parlamentarzystów wszelkie maści i narodowości.

    Fakt jest taki, że gdyby wybory miały coś zmienić, to by ich zabroniono.

    Jednakże, gdybym mógł (nie mój okręg wyborczy), to bym na Pana Marka zagłosował. Ma dużo większe kompetencje niż 99% pozostałych kandydatów. Zestawienie Pana Marka z Broszką jest jak porównanie kosmosu z mułem w rowie mariańskim :) Nawet taki Ryży piastujący intratne stanowisko w jewrounii wypada blado przy Panu Marku.

    P.S.
    szkoda mi czasu na uczestnictwo w tych wyborach, Pan Marek konstruktywnie zdekonstruował by parlament, gdyby podczas pierwszej sesji (dotyczącej diet i apanaży) gdzie frekwencja jest największa, zrobiłby pokaz fajerwerków widoczny z kosmosu :)))))

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930